Bądź z nami na bieżąco, dołącz do nas na

Jak w 10 minut zakpić z kibiców i stracić honor


Przez lata polscy kibice i dziennikarze przyzwyczaili się do tego, że sezon reprezentacyjny zawsze wygląda tak samo. Gdy przychodzi czas na wielki turniej, nasi piłkarze rozgrywają mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.

 

M

 

imo że to ostatnie wychodziło nam różnie, to nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja, jak na mistrzostwach świata w Rosji. Umiejętności podopiecznych Adama Nawałki bardzo szybko zostały zweryfikowane, duże problemy w wyprowadzeniu ataku, kulejąca obrona i brak pomysłu na grę sprawiły, że zamiast wyjść z tarczą, kadrowicze osiągnęli kompletne dno. Mecz z Japonią nie był tylko antyfutbolem, ale chamskim zakpieniem z wszystkich kibiców, a szczególnie z tych, którzy poświęcili swój wolny czas i wydali niemałe pieniądze, żeby na stadionie dopingować zawodników w koszulkach z orzełkiem na piersi.

Reklama


Gdy wszyscy liczyli na dobry thriller w wykonaniu Biało-Czerwonych okazało się, że dostaliśmy komedię i to w najgorszej obsadzie. Szczególnie w pamięci wszystkich zostanie ostatnie dziesięć minut spotkania, gdy wydarzyła się rzecz niespotykana w profesjonalnym sporcie. Bezpieczne podawanie piłki, brak pressingu, piłkarze nawet nie udawali, że im zależy na tym, aby w dobrym stylu pożegnać się z turniejem, a tym samym podziękować fanom, którzy w tym czasie mogli robić o wiele ciekawsze rzeczy, niż uczestniczyć w teatrze.

Miarka się przebrała, gdy kamery uchwyciły moment, w którym trener Nawałka sugerował Kamilowi Grosickiemu, aby udawał kontuzję. Niestety podobnie jak cała sztuka, tak samo kiepsko zagrał 30-letni pomocnik, który w pewnej chwili upadł na murawę i zaczął symulować problemy z mięśniami. Może gdyby tej sceny nie widziały miliony ludzi na całym świecie, odbiór tego meczu mógłby być trochę lepszy. Smutny był to obrazek, Robert Lewandowski, któremu nie ma kto rozegrać piłki, Grzegorz Krychowiak spacerujący po boisku, jakby nie wiedział, po co przyjechał do Rosji.

Po zaskakująco dobrym Euro 2016 w końcu wszyscy zaczęli wierzyć, że rośnie nam prawdziwa reprezentacja, nareszcie skończy się śpiewanie „Polacy, nic się nie stało”. Ta grupa dała nam wielkie nadzieje, pokazała nam, że można pokonać Niemców, grać jak równy z równym w meczu z Portugalią. Kibice odliczali dni do rozpoczęcia Mundialu, wierzyli, że nie powtórzy się sytuacja z 2006 czy 2002 roku.

Mieli rację, tamte turnieje, mimo że bez wyjścia z grupy zakończyły się wygranymi meczami o honor. Nie były to spotkania najwyższych lotów, ale piłkarze mogli spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobili co w ich mocy. W tym roku pokazali, że nie interesuje ich poświęcenie i gra do ostatniego gwizdka sędziego. Nowy trener będzie mieć nie lada wyzwanie, oprócz zbudowania dobrej drużyny, będzie musiał zastanowić się, jak odzyskać zaufanie kibiców, które w ciągu kilku minut zostało zniszczone do zera. Jeśli jeszcze wierzysz w Polaków użyj tego kodu i czekaj na najbliższe mecze. Już jesienią przekonamy się, czy warto stawiać na naszych.


Komentarze

Skomentuj artykuł jako pierwszy


Zaloguj się



Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Javascript jest wyłączonyProszę włączyć obługę JavaScrip, aby móc w pełni korzystać z serwisu.